wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział 2

- Trzeba cię nauczyć jak się zachowywać Astrid. Jesteś naprawdę niegrzeczna a to nie będzie akceptowane tu. Musisz być posłuszna.
Pomarzyć dobra rzecz.
- Wszystko co od teraz zrobisz i to mi się nie będzie podobało - rozerwał, dosłownie, mój stanik. Materiał pękł między miseczkami, potem jeszcze rozwalił ramiączka. Jego oczy wodzące po moim ciele i ten uśmieszek sprawiał że ciarki przechodziły mi po plecach. Nie wyglądał na mężczyznę który przejmował by się czy to co on robi podoba mi się. Przecież nawet zaznaczył to że żadna z dziewcząt nic dla niego nie znaczy. Jesteśmy tylko rzeczami - Odbije się na twojej siostrze.
Zabrakło mi tchu gdy przycisnął dłoń do mojego brzucha. Przesunął nią przez całą moją klatkę piersiową aż zacisnął palce na mojej szyi. Otworzyłam szeroko oczy wpatrując się w jego tęczówki gdy zaczynało mi naprawdę brakować powietrza. Z moich ust z trudem uchodziły dźwięki a ciche 'Proszę' chyba nawet ich nie opuściło. Zrobiło mi się ciemno przed oczami gdy prychnął i zabrał rękę z mojej szyi. Łapczywie łapałam powietrze do płuc. Popatrzyłam mu w oczy i zobaczyłam zadowolenie. Jest zadowolony z tego że prawie mnie udusił?
Siedział na moich udach okrakiem więc mogłam zauważyć w jego ciasnych spodniach erekcje. Znów zaczęłam się wiercić ale jego dłonie będące na moich biodrach zacisnęły się boleśnie na mojej skórze.
- Tak zajebiście widzieć jak się pode mną wiercisz Astrid, ale zaczyna być to irytujące. Szczególnie że próbujesz mnie zrzucić.
- Złaź ze mnie! - warknęłam a jego paznokcie wbiły się w moje ciało. Zacisnęłam powieki z bólu.
- W sumie nie powinienem cię pieprzyć bo nie robili ci badań na to czy nie jesteś na coś chora, ale pieprzyć to. Musisz dostać karę. I nie wyglądasz na taką która się puszcza.
Nadal nie otworzyłam oczu. Ręce bolały od sznurka którym miałam związane ręce oraz od ciężaru mojego i jego ciała, bo leżałam na swoich rękach.
Usłyszałam charakterystyczny dźwięk rozsuwanego rozporka. Zaczęłam szlochać bo zrobi mi krzywdę. Ale wolę żeby zgwałcił mnie niż zrobił coś mojej siostrze.
- Jesteś żałosna - na jego słowa otworzyłam lekko oczy. Patrzył na mnie z pogardą - Najpierw pyszczysz wiedząc jakie będą konsekwencje a teraz nie umiesz z honorem przyjąć kary jaka obowiązuje za to jak się zachowałaś?
Przekręciłam głowę tak że mój policzek opierał się o zimną podłogę. Nie chcę na niego patrzeć gdy będzie to robił.
Wsunął palce pod gumkę moich majtek i szybkim i brutalnym ruchem ściągnął mi je do połowy ud czyli dotąd gdzie siedział.
Czy jeżeli będę go błagać to mi odpuści? Warto się przed nim płaszczyć? Przecież i tak pewnie zrobi to co planuje.
- Patrz na mnie - wymruczał. Zacisnęłam powieki i wyszeptałam słabo 'Nie' - Patrz na mnie szmato - wrzasnął. Nie otworzyłam oczu ani nie odwróciłam twarzy w jego stronę. Złapał mnie za szczękę i zaciskając na niej palce przekręcił tak że musiałam na niego patrzeć - Rób co ci każę, kurwo.
- P-proszę..
- O co? - rozsunął moje uda mimo iż starałam się je zacisnąć. Nie mam z nim żadnych szans będąc w dodatku związana. Jego brązowe tęczówki przeszywały mnie na wylot - O co prosisz Astrid? - sposób w jaki wypowiadał moje imię przyprawiał mnie o ból brzucha.
- Zostaw mnie - wyjąkałam.
- To nie wchodzi w grę. Poniesiesz karę - był niezwykle zadowolony z faktu że góruje nade mną i że zrobi mi krzywdę. Jakim trzeba być potworem by podniecał cię strach w czyiś oczach.
- Zayn - odwrócił głowę w prawo gdy ktoś wszedł do pomieszczenia. Nie pewnie również tam spojrzałam. Zakłopotany wzrok blondyna padł na mnie - Michelle cię prosi.
- Chyba jestem zajęty - przewrócił zirytowany oczami.
- Mówi że to ważne - podrapał się po karku. Malik zszedł ze mnie i wciągnął spodnie ale nie kłopotał się by wciągnąć moją bieliznę.
- Jeszcze się policzymy Astrid - spojrzał mi w oczy i szybkim krokiem podszedł do blondyna - Zaprowadź ją na badania potem na oznakowanie - powiedział do niego i wyszedł. Blondyn stał chwilę w miejsce aż podszedł do mnie.
Podniósł mnie z podłogi starając się na mnie nie patrzeć. Wciągnął mi majtki i podniósł z podłogi. Miał na sobie jeansy, bluzkę a na to ciemnoniebieską koszulę której nie zapiął. Zdjął z ramion koszulę i zarzucił na moje ramiona. Spojrzał mi w oczy a ja mogłam dostrzec błękit jego tęczówek. Zapiął kilka guzików by zakryć moje piersi. Miałam wciąż związane ręce za plecami. Złapał mnie delikatnie za ramię i wyprowadził bez słowa z pomieszczenia. Zerknęłam na niego, patrzył przed siebie.
- Dlaczego tak krzywdzicie dziewczyny? - spytałam. Otworzył szeroko oczy i spojrzał na mnie.
- Ja nikogo nie krzywdzę - wymamrotał.
- Jesteś tu. Pomagasz mu. Pomagasz w robieniu krzywdy tylu osobą - zacisnął usta.
- Właśnie tobie pomogłem Astrid. Pewnie mi się za to dostanie bo Michelle nawet nie ma w kraju - patrzyłam na niego zdziwiona.
- Czemu to zrobiłeś?
- Zamiast mi podziękować to z niedowierzaniem pytasz czemu? Następnym razem nie będę ryzykował swojego tyłka żeby ratować tyłek którejś z Was - zirytowany przyśpieszył kroku.
- Wybacz, ja po prostu - pokręciłam głową nie wiedząc jak się wytłumaczyć. Wziął głęboki oddech i wypuścił powoli powietrze.
- Zrobiłem to bo jako jedyna umiałaś powiedzieć Zayn'owi co myślisz. To było idiotyczne ale nie powinnaś być za to karana. Co nie znaczy że unikniesz kary następnym razem. Musisz się pilnować.
- Pomóż mi. Pomóż mi uciec - parsknął śmiechem. Zmarszczyłam brwi - Błagam zrobię wszystko..
- Nie rozumiesz? - przerwał mi. Przystanął i spojrzał mi w oczy - Żadna nie będzie wolna i żywa jednocześnie.
- Boję się - zaczęliśmy iść dalej.
- Nie ty jedna - weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia. Było oślepiająco białe w porównaniu z długim ciemno bordowym korytarzem którym szliśmy. To wyglądało jak gabinet ginekologiczny, i właśnie nim był. Z tą różnicą że do fotela zostałam przywiązana. Gdy weszliśmy do środka blondyn rozpiął koszulę którą wcześniej zarzucił na moje ramiona, zsunął ją i przerzucił przez ramię. Rozwiązał moje ręce i ponownie założył koszulę tylko tym razem wsunęłam ręce w rękawy. Stałam bez ruchu gdy zapinał po kolei wszystkie guziczki - Siadaj - wskazał fotel. Posłusznie zajęłam miejsce a on przywiązał mi ręce do podłokietników.
Do pomieszczenia weszła kobieta w białym fartuchu. Gdy blondyn wszedł do wyjścia, ogarnęło mnie przerażenie, bo tylko przy nim czułam się tak jakby bezpiecznie nawet jeżeli ta kobieta nie wyglądała na osobę która może mnie skrzywdzić.
- Umm.. Ej! - odwrócił się do mnie gdy łapał już za klamkę. Uniósł pytająco brwi - M-możesz, czy mógłbyś.. zaczekać?
Patrzył na mnie chwilę aż bez słowa wyszedł. Zacisnęłam oczy by nie wypuścić żadnej z łez.
- Rozluźnij się - nakazała kobieta. To było jak zwykła wizyta u ginekologa. Po wszystkim blondyn znów wszedł do pomieszczenia patrząc wyczekująco na kobietę, ta odwiązała mi ręce.
Zaczekał.
Podeszłam do niego i byłam absolutnie pewna że i tym razem zwiąże mi ręce ale tylko złapał mnie za łokieć i zamknął za nami drzwi od gabinetu. Szliśmy znów w ciszy. Tym razem nie zamieniając ani jednego słowa po chwili marszu znowu siedziałam na fotelu tylko teraz mieli mnie oznakować. Teraz naprawdę potrzebowałam tego blondyna ale nie zdążyłam nic powiedzieć bo od razu wyszedł. Gdy robili mi tatuaż myślałam o tym co tak naprawdę się teraz dzieje, co mogę ze mną zrobić. Nie spytałam blondyna o moją siostrę, Zayn Malik może naprawdę jej zrobić krzywdę? Muszę zacząć się zachowywać bo nie wiem do czego on jest zdolny a moja siostra jest dla mnie najważniejsza na świecie. Zaciskałam przez cały czas oczy z bólu i dłonie w pięści. Gdy mężczyzna skończył nakłuwać mi skórę spojrzałam w miejsce nad moją kością biodrową. Zobaczyłam zaczerwieniony jeszcze tatuaż przedstawiający Z.M.
- To straszne - szepnęłam do siebie. Byłam sama w pokoju przywiązana do fotela. Super - Halo? Jest tu.. ?
- Oh jestem - przerwał mi Zayn wchodząc do pokoju. Szeroko otwartymi oczami obserwowałam jak idzie w moim kierunku, a gdy jest już wystarczająco blisko, kładzie dłonie na podłokietnikach do których miałam przyczepione ręce i opierając się na nich pochyla się nade mną - Czegoś nie skończyliśmy. Nie wiem po co Niall nagadał bzdur że Michelle czegoś ode mnie chce i czemu zrobił to dla takiej zwykłej dziwki jak ty? Mało ma tu takich?
- Skoro jestem jak wszystkie to czemu znęcasz się akurat nade mną? - nie wysyczałam, nie wywarczałam, byłam cholernie spokojna czym zadziwiłam sama siebie.
- Nie znęcam się. Przygotowuję na to co będzie twoją codziennością a jednocześnie wyrabiam autorytet - uśmiechnął się i gdyby nie to że wiem co mi zaraz zrobi to pewnie uznałabym ten uśmiech za seksowny - Jakie to urocze, okrył cię swoją koszulę - przewrócił oczami odpinając guziki granatowego materiału. Obserwowałam jak jego dłonie sprawnie odpinają guziczki koszuli - Nie ryzykuję odwiązywania ci rąk - więc zamiast uwolnić moje ręce by zdjąć koszulę, rozerwał rękawy tak samo jak zrobił to wcześniej z moim stanikiem. Materiał opadł na podłogę, a on zaczął błądzić palcami po moim ciele, przesunął palcem wskazującym po tatuaży - Hmm. Robienie Wam tatuaży uważam za najlepszy ze sposobów przywłaszczania Was sobie. Możecie zakryć tatuaż,nie patrzeć na niego ale dobrze wiecie że tam jest i już zawsze tam będzie.
Zamknęłam oczy gdy jego dłoń powędrowała do zapięcia jego spodni.
- Myślałem że dotarło do ciebie wcześniej że masz na mnie patrzeć - z jego twarzy znikł uśmieszek. Wbiłam w niego wzrok a on patrzył mi w oczy gdy po omacku ale precyzyjnie zakłądał prezerwatywę. Gdy wbił się we mnie boleśnie, wrzasnęłam i zacisnęłam powieki. Szarpałam się a łzy spływały mimo zaciśniętych oczy. Łakałam starając się myśleć o czymś innym niż ból rozrywający mnie od środka począwszy od krocza. Chciałam nie czujś tego że jest we mnie, a jego uda stykają się z moimi. Błagałam w myślach by przestałam. Próbowałam myśleć o czymś przyjemnym ale nie mogłam póki stał moędzy moimi udami i gwałcił mnie. Pochylał się nade mną i dyszał, sapał chyba już nawet ignorując to że zamknęłam oczy ale pchał bardzo mocno gdy z moich ust uciekł płaczliwy odgłos więc starałam się zdusić w sobie każdy jęk bo daleko im było do jęków przyjemności których pewnie oczekiwał.
Gdy skończył spojrzał na mnie przez chwilę. Wiem że zapłakana i obsmarkana na pewno nie wyglądam najlepiej alekogo to by obchodziło w tej sytuacji?
- Nie byłaś zła - powiedział w końcu. Mam się cieszyć? Czy to był komplement? - Liczę i pojęłaś że teraz każdy twój ruch może skończyć się tym lub wizytą u twojej siostry - zapiął spodnie i ruszył do drzwi.
- Z kim teraz jest? - spytałam cichym, łamiącym się głosem prawie pewna że nie usłyszał i wyjdzie zostawiając mnie sponiewieraną i nadal przywiązaną do fotela w domysłach co może się dziać w tej chwili z moją małą siostrą.
Chwilę stał odwrócony do mnie plecami więc na pewno usłyszał ale zastanawiał się czy mi powiedzieć.
- Błagam - odezwałam się znów płaczliwym głosem - Chociaż tyle mi powiedz - spojrzał na mnie przez ramię.
- Czemu miałbym ci powiedzieć? Czemu nie miałbym cię tu zostawić zastanawiającej się czy pięciolatce nie dzieje się krzywda?
- Bo.. - zamilkłam nie wiedząc co powiedzieć by go przekonać. Kaylee jest wszystkim co mam - ..gdybym była na twoim miejscu, a ty na moim, powiedziałabym ci.
- Ale jesteśmy na swoich miejscach. Jeżeli wymyślisz dobry powód to może ci powiem co się teraz dzieje z Kaylee - i wyszedł. Tak po prostu wyszedł.
- ŚWINIA! - wrzasnęłam najgłośniej jak dałam radę mając nadzieje że usłyszy ale nie wróci bo wtedy miałabym przerąbane.
Po kilku minutach szarpania się, do pomieszczenia wszedł ten z lokami którego pamiętam z przesłuchania i pierwszych chwil tutaj. Bałam się odezwać. Chodziłam jak kaczkach bo naprawdę bolało mnie to co mi zrobił Malik i nie mogłam iść normalnie co wyraźnie irytowało tego który mnie prowadził. Po bolesnym marszu, stanęliśmy przed wielkimi drzwiami. Otworzył je a mnie zatkało. Oczy kilkudziesięciu dziewczyn zwróciło się na mnie. W pomieszczeniu była nieokreślona ilość piętrowych łóżek na których siedziały dziewczyny, nie które były puste ale nie posłane. Wepchnął mnie do pomieszczenia i zamknął drzwi. Miałam na sobie tylko majtki i starałam się zakryć mimo iż są tu same dziewczyny. W końcu ktoś się poruszył i dosłownie w jednej chwili wszystkie wróciły do poprzednich zajęć. Ku mnie ruszyła drobna dziewczyna z ciemnymi do ramion włosami. W rękach trzymała bluzę którą zarzuciła mi na ramiona.
- Jestem Miriam - posłała mi słaby uśmiech.
- Astrid - odpowiedziałam opatulając się czarną za dużą bluzą która pachniała jakoś znajomo.
- Jak cię nazwał? - poprowadziła mnie do jednego z piętrowych łóżek a ja usiadłam krzywiąc się z bólu. Przygryzła wargę jakby to ją bolało - Czyli już cię ktoś.. - odchrząknęłam znacząco. Spuściłam wzrok i pokiwałam głową - Który? Ten co cię przyprowadził, ten z niebieskimi włosami ale nie blondyn tylko..
- Zayn Malik - odparłam drżącym głosem. Zamrugała kilka razy.
-Albo zaszłaś mu za skórę albo.. To znaczy mam na myśli że żadna z nas, prócz Sashy, nie doświadczyła kutasa Zayn'a.
- Macie raczej szczęście - wymamrotałam. Usiadła obok mnie i objęła ramieniem a ja znowu poczułam się dziwnie bezpiecznie w towarzystwie dziewczyny o której nie wiedziałam nic a nic. Tak jak z tym blondynem - Za pierwszym razem mi się udało uniknąć tylko dzięki blondynowi z takimi ładnymi oczami..
- Niall. To od niego mamy jakiekolwiek ciuchy. Gdy ja tu trafiłam nie miałam nawet majtek. Malik puszcza nas nagie żebyśmy się przyzwyczajały.
- Ile już tu jesteś?
Przygryzła wargę i uniosła oczy ku górze ale raczej tak jakby chciała zobaczyć swoje myśli.
- Rok, trzy miesiące i sześć dni - spojrzała na mnie. Jest naprawdę ładna. Wygląda na najwyżej 17 lat,jej uroda nadaje jej niewinności. A do mnie dopiero po chwili dotarło co ona powiedziała. Jakim cudem ona wytrzymała tutaj tak długo? Podchodzi do tego jakby oni nie zmuszali jej i innych do na przykład prostytucji.
- Jak cię nazwał? - przerwała ciszę podczas której ja przyglądałam się jej. Zmarszczyłam brwi.
- Słucham?
- Nadaje nam te no ksywy. Przeważnie od imienia, ja jestem Miri. Uznał że Miriam jest dziwne za to Miri jest sexy - zmarszczyła swój mały, zgrabny nosek jakby coś jej śmierdziało ale chyba raczej chodziło o Zayn'a - Więc? Jak cię nazwał?
Nie przypominam sobie żeby zwracał się do mnie inaczej niż Astrid.
- Nie nazwał mnie.
- Dziwne. No bo jak zdążyłam zaobserwować to tym które mają osobliwe imiona no właśnie jak Astrid albo moje, szczególnie nadaje przydomek.
- Pomijając jego ulubienicę, Sashę. Wyjaśniają to tak że Rosjanki kręcą większość facetów, bo podobno urodziły się by być dziwkami - odezwała się jakaś dziewczyna leżąca na piętrze na łóżku obok.
- Boję się - szepnęłam do Miriam. Westchnęła i spojrzała mi w oczy.
- Wiem - złapała mnie za rękę - Ale.. - zamknęła usta - Naprawdę nie wiem jak ci odpowiedzieć.. - odwróciła wzrok.
- To jest proste - jakaś dziewczyna weszła do pomieszczenia i chyba od progu usłyszała naszą rozmowę. Miała na sobie czerwony skórzany biustonosz i takie same stringi. Na stopach miała równie czerwone szpilki. Wyróżniała się swoim ubiorem jak i urodą. Poraził mnie jej akcent. Stanęła nade mną i pochyliła się - Albo się z tym pogodzisz i nie będziesz wykłócać z Zayn'em, albo będziesz miała przejebane a reszta twojego życia będzie piekłem - zmrużyła oczy. To raczej nie była przyjacielska porada. Usłyszałam chyba groźbę.
Gdy odeszła na drugi koniec sali, bo tak można nazwać to gigantyczne pomieszczenie, spojrzałam na Miriam.
- A oto właśnie Sasha - mruknęła patrząc zniesmaczona za dziewczyną.

Mogły pojawić się błędy za które naprawdę przepraszam bo pisałam to bardzo szybko i trochę na odwal.
Jeżeli szanujesz moją pracę to proszę skomentuj.
Pod pierwszym rozdziałem było dużo komentarzy (za które dziękuje) i dzięki nim dodałam rozdział (najpierw go jednakowoż napisałam - przed chwilą) od razu gdy zdjęto mój szlaban :)
xx

9 komentarzy:

  1. Biedna Astrid, biedne wszystkie dziewczyny ;'(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow. No, no super <3 czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nienawidzę Sashy -,- jaka z niej idiotka -,-
    Świetny rozdział ;*❤
    Zayn jest takim potworem, że ja pierdolę!!!
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! ;*♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie szybko wkręca. :) czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe jak to się dalej potoczy. Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  6. No nieźle :O co tu moje piękne oczy czytają, bardzo bardzo genialne, kreatywne, odważne i pomysł jest świetny

    OdpowiedzUsuń
  7. cudne *-* do wytrzymania ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Istna zajebioza kocham! Nie spotkałam się jeszcze z takim ff jest takie inne i takie trochę dzikie XDD Ale jest bosko A ta Sasha to szmata już jej nie lubię ''/ A dopiero jedno zdanie o niej napisałaś ;-;

    OdpowiedzUsuń